Podatek ekologiczny

Wiele kontrowersji wśród kierowców budzi pomysł Platformy Obywatelskiej o wprowadzeniu podatku ekologicznego dla posiadaczy samochodów. Okazuje się bowiem, że politycy obecnie rządzącej partii chcą nas skatować kolejną płatnością, jaka ma łatać dziurę budżetowa wynikła z nieudolności prowadzenia rządów. Szkoda tylko, że pieniądze, jakie będą trafiały do skarbu Państwa w wyniku płacenia przez nas kolejnego podatku nie będą wiązały się z remontami dróg i wyższym komfortem jazdy po polskich drogach. Mao tego – trudno uwierzyć, by owe pieniądze wpływające na skutek płacenia podatku ekologicznego wiązały się z licznymi inwestycjami w oczyszczalnie ścieków i inne elementy infrastruktury związanymi z ochroną środowiska. Wszystko pójdzie na pensje dla urzędników zapewne – czyli tak samo, jak to bywa od wielu lat – nie tylko rządów PO. A czy,m będzie sam podatek ekologiczny? Każdy posiadacz samochodu będzie musiał raz do roku zapłacić specjalną opłatę związana z zanieczyszczaniem środowiska na skutek jazdy wspomnianym samochodem. W zależności od rodzaju posiadanego samochodu, podatek będzie wyższy lub niższy. Najmniej będą płacili bogaci, czyli ci, którzy są posiadaczami luksusowych, nowoczesnych pojazdów. Ci, których na takie samochody nie stać i jeżdżą starymi rocznikowo autami zapłacą najwięcej, bo wedle rządu to właśnie takie samochody są szkodliwe. W ten sposób chce się zmusić biednych, by zadłużali się. Kupując nowe auta w kredytach na pewno nie będziemy zmieniali środowiska na lepsze, a przy okazji będziemy popadać w kłopoty finansowe.